Wiem, dokąd zmierzam

Rozmowa z Bogusławem Harężą

 

Pod koniec ubiegłego roku w oldrzychowickim zborze odbył się koncert Bogusława Haręży z Polski. Brat Bogusław jest nauczycielem muzyki w Cieszynie i wierzącym chrześcijaninem. Przy tej okazji położyliśmy mu kilka pytań:

 

1. Czy mógłbyś wspomnieć o swoim dzieciństwie, o swoim spotkaniu z muzyką?

Dzieciństwo wspominam bardzo miło, chociaż pochodzę raczej z przeciętnej rodziny i na pewno nie należeliśmy do bogatych ludzi. Miałem jednak wspaniały dom, dobrych rodziców a moja mama opowiadała mi, jak już dorosłem, że bardzo lubiłem śpiewać i że od małego zawsze przed snem wyśpiewywałem po kolei wszystkie znane mi pieśni. Nigdy też nie miałem problemów z zapamiętywaniem tekstu. Mój pierwszy poważny kontakt z muzyką nastąpił w wieku 8 lat, kiedy rodzice zapisali mnie do szkoły muzycznej. Naukę rozpocząłem od gry na skrzypcach, chyba po ojcu, który był samoukiem i grał na skrzypcach zupełnie nieźle.

 

2. Co było najważniejszym wydarzeniem w Twoim życiu?

Trudno określić jakieś wydarzenie, jako najważniejsze, bo życie składa się z wielu dziedzin i aspektów, ale muszę powiedzieć, że bezwzględnie najważniejszym był dla mnie moment spotkania się z Jezusem i zaakceptowania Go, jako swojego osobistego Zbawiciela. To niewątpliwie wywarło największy wpływ na moje dalsze życie i spowodowało, że dzisiaj należę do szczęśliwych ludzi, którzy wiedzą, po co żyją i dokąd zdążają.

 

3. Jakie znaczenie ma dla Ciebie Twoja rodzina?

Rodzina jest dla mnie bardzo ważna. Dziękuję Bogu za moją żonę i dzieci. Idziemy razem przez życie, wspierając się i ucząc poznawania Boga. Bardzo dobrze się z żoną rozumiemy i uzupełniamy nawzajem. Każdą wolną chwilę spędzamy razem i wspólnie omawiamy problemy dnia codziennego.

 

4. Większość piosenek, które śpiewasz, są Twoją własną twórczością. W jakich chwilach powstają, co jest ich inspiracją?

Z tworzeniem piosenek jest bardzo różnie. Czasami siadam do instrumentu, zaczynam grać i po zagraniu kilku akordów przychodzi melodia. Czasami jest odwrotnie. Najpierw przychodzą słowa a ja staram się dobrać do nich jakąś melodię. Bywa również, że jestem zainspirowany jakimiś przeżyciami a nieraz przyczyna jest prostsza: Trzeba po prostu napisać piosenkę na jakąś okazję, wtedy siadam i próbuję. Nie zawsze z dobrym skutkiem.

 

5. W jednej pieśni śpiewasz „Żyjmy, żyjmy i do dechy pchajmy gaz“. Co myślisz o tempie życia i  kierunku, w którym zdąża współczesny świat?

Te słowa wyrażają styl życia, który charakteryzuje dzisiejszego człowieka: Żyć pełnią życia, brać ile się da, bo nie wiadomo, co będzie jutro. Jest to kłamstwo szatana, któremu udało się omotać wielu ludzi. Dzisiejszy świat jest bardzo zabiegany, ale jest to bieg do nikąd. Ludzie nie chcą przyjąć, że jedynie Jezus jest odpowiedzią na ich problemy i tylko On potrafi je rozwiązać. Cały czas starają się poprawić świat tworząc rozmaite systemy, prawa, walcząc o wolność, z której nie potrafią korzystać. Tempo życia zaczyna być niebezpieczne dla człowieka a przede wszystkim dla jego relacji z Bogiem. Biblia wyraźnie mówi, jak to się skończy. Wierzę, że nic nie wymknęło się spod Bożej kontroli, że każde słowo zapisane w Biblii się wypełni.

 

6. Jesteś ojcem dwu córek. Co sądzisz o dzisiejszej młodzieży? Jaką przysłowiową „jedną radę“ byś jej dał?

Jako ojciec ciągle się uczę i pomimo tego, że chciałbym dla moich dzieci jak najlepiej, to jednak trudno jest dotrzeć do serca młodego człowieka. Młodzież na pewno jest dobra, chociaż trudno tutaj uogólniać. Istnieją przecież ekstremalne środowiska, ale ta, którą spotykamy na codzień jest inteligentna, otwarta i chcąca się uczyć. To przynajmniej obserwuję u moich córek. Co do rady, to nie będę tutaj oryginalny. Potwierdzę tylko to, co mówi Biblia: „Słuchaj starszych“.

 

7. Czy mógłbyś podzielić się jakimś osobistym doświadczeniem z Bogiem?

 Tych doświadczeń i przeżyć jest wiele. Nie wiem, które wybrać. Dotyczą one wielu kwestii, zarówno duchowych, jak i bardzo przyziemnych, podejmowania decyzji, finansów i innych. Zawsze ma to jednak związek z modlitwą i konsultowaniem wszystkich spraw z Bogiem. Ostatnio mam trudniejszy okres w pracy. Pojawiły się problemy, które nie zostały w żaden sposób przeze mnie zainicjowane. Pojawiły się jednocześnie z kilku stron, ale wiem, że Pan mnie nie zostawi i już widzę, że to pozwoliło mi zbliżyć się do Boga. Powoli widzę także Jego rozwiązanie i wierzę, że On mnie przez wszystko przeprowadzi.